Mądre oczy, które zawsze wiedzą, które czują. I nie możesz przed nimi grać, nosić masek...bo one znają się na grach... A kiedy jesteś już sobą, one nie oceniają, nie krytykują i nie ganią. Akceptują nas takich, jakimi jesteśmy. Kto z ludzi gotów jest na tak bezgraniczne zaufanie?
RSS
piątek, 01 października 2010
16-010

Jakby to powiedzieć... Montana zrobiła nas w konia, a Moniek nie do końca zrozumiał przesłanie komendy 'stęp'. Znów jestem w Białymstoku i mam depresję poprzyjazdową.

dobranoc.

00:25, monetkon
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 05 lipca 2010
Wakacje!

"Halooo! Jesteś! to super!" - Maniek galopuje w moją stronę przez pastwisko, a za nim małe stadko roczniaków (Tomek nie kłamał, Manio ma rzeczywiście własny harem :P ). Długo mnie nie było, tata z pastwiska zrobił szachownicę i podzielił je na 4 części i "korytarz", ciekawe rozwiązanie, będzie mi łatwiej pracować z Montanką.

A co do naszej klaczki, to nie przyjmą jej niestety na konkurs piękności, ale i tak cieszę się że jej chrapa już się zagoiła i nie przeszkadza jej w jedzeniu, nie boli itp. dla mnie jest zawsze najpiękniejsza ;)

Jutro doprowadzam Mańki z Montany do stanu używalności i zaczynamy działać! Już niedługo zobaczycie nas w siodle... mam nadzieję ;)

Trzymajcie kciuki przez te wakacje!!

00:04, monetkon
Link Komentarze (1) »
sobota, 05 czerwca 2010
Sesja letnia i co w stajniach piszczy?

Pierwszy raz od długo długo jestem w domu. D O M - dziwnie to wszystko brzmi. Przyjechałam i zastałam pusty garaż - nasz Oscar zdechł w poniedziałek... Pamiętamy, ze względu na swą wielkość (którą, co tu się oszukiwać przerażał niektórych z Was) był wspaniałym kompanem zabaw Mańka w jego pierwszych dniach życia. Kiedy zmienialiśmy się na wartach przy boksie Mini, on siedział tam również. No i kto inny nadawałby się tak idealnie do wieczornego obchodu pastwiska i sprawdzenia czy z ogrodzeniem wszystko w porządku. Ciężko teraz pogodzić się z tym, że już nie będzie ciągał Montany za ogon...

A tymczasem Montana jak to kobieta w jednej chwili spaceruje wraz z Kardamonem wśród najwyższej trawy, innym straszy go zadem broniąc Mańka. I kto w tym 'związku' nosi spodnie?
Czekamy również z niecierpliwością na osąd weterynarza w sprawie Montanowej chrapki, która nie chce się goić tak jak przystało.

Manio nie zmienił się nic a nic i nadal jest natrętem, który kocha dramatyzować. Spacerując po pastwisku zastanawiam się czy nie poczuję za chwilę na plecach silnych oznak końskiej miłości, a przynajmniej uszczypnięcia w tyłek.

Kardamona widzę tak naprawdę dopiero trzeci raz na terenie naszej stajni i szczerze mówiąc nie do końca wiem jak się z nim porozumieć. Powoli, powoli  już jesteśmy na etapie bezpiecznego 'cześć' i delikatnego pogłaskania po chrapach. Mam wrażenie, że on sam czuje się u nas troszkę zagubiony i nie zawsze wie jakie mamy wobec niego zamiary. Zdaje się jednak, że zaczyna tolerować naszego gapowatego Mania, wcześniej tak atakowanego, którego musiała bronić Montana, teraz zaczepnie szczypie go w zadek.

No i jeszcze co do stajni... okrutna pogoda sprawiła, że bohaterem ten, który spróbuje podejść pod boksy bez pary solidnych kaloszy. Zmoknięte drzwi wydają się w moich oczach spadać z zawiasów, a woda stojąca przed drzwiami pochłania końskie kopyta w całości. Żeby pościelić w boksach trzeba się nieźle pogimnastykować, a dopływ i przepływ prądu jest sprawą wielce niepewną więc zrezygnowaliśmy z oddzielania Mania od Montany i Kardamona, bo to i tak w tych okolicznościach bez sensu.

Czekam więc na koniec wszelkich egzaminów, matur, zaliczeń i prac na dwie zmiany zarówno moich, jak i wszystkich innych koniarzy aby zająć się tajną akcją pt. "Siodło", remonty i porządki w stajni. Czekam na trzy miesiące spędzone z moimi pociechami. Ale najpierw muszę jakoś przeżyć ten ciężki czerwiec...

01:01, monetkon
Link Dodaj komentarz »
piątek, 26 marca 2010
niemamnieniemamnie....

pusto, a szkoda. miałam ogromną frajdę z prowadzenia tego bloga. ale jak mam czynić takie cudawianki na odległość?

kradnę więc wpis z bloga mojej siostry, która aktualnie zajmuje się Mańkami. 
http://minesulin.blox.pl/html

"piękna dziś pogoda, prawda? jest tak piękna, że aż wprawiła mnie w cudowny humor! ;D planów na dzisiejszy dzień było dużo, ale w końcu śkończyło się na koniach:P mańki gubią zimowe pancerze, ale w zamian zakładają takie z błota:) brudasy! może do końca tygodnia uda mi się je wyczyści ze wszystkich sklejek:)  ale jak do tej pory jest 1:0 dla montany jeśli chodzi o fochy! cyżby wiosenna chandra?!"

 

Pozdrowienia z deszczowej ulicy Ciemnej!

04:57, monetkon
Link Dodaj komentarz »
piątek, 08 stycznia 2010
Pan kotek jest chory i leży w łóżeczku...

...i z tego powodu 2 tygodnie sędzone w domu, nie mijają zgodnie z planem w stajni, tylko we wspomnianym wyżej łóżku ;/ Jednak udało mi się wymknąć, jeszcze wtedy z niezbyt wysoką gorączką i pogadać chwilę z moimi leniwymi końmi. Dlaczego leniwymi? Bo jak od 2 tygodni zauważyłam przestrzeń życiowa naszych czterokopytnych (no może oprócz Montany) ogranicza się do boksów i placu przed nimi. Tylko czasem można zauważyć jak Montana sprawdza na pastwisku czy pod śniegiem znajdzie jeszcze trochę trawy, a za nią leniwie przestępuje Maniek. Kalipso z Kluską natomias przekładają sie tylko z boku na bok w boksach, co doprowadziło do tego, że nie można ich odczyścić w żaden ze znanych mi na dzień dzisiejszy sposobów... <bezradny>

Montana dumnie paraduje w swoim niebieskim świątecznym kantarze, a Maniek po raz trzeci zgubił swój. I jak tu robić mu prezenty? Ale już po świętach - choinka zjedzona przez Mańki, szczególnie Montanę, która wcześniej gardziła opłatkiem, jest na to najlepszym dowodem. Czas wracać do rzeczywistości.

Pozdrawiam i życzę zdrowia! sobie również.

20:49, monetkon
Link Dodaj komentarz »
piątek, 25 grudnia 2009
wreszcie w domu!

- Maniek! zgnieciesz mnie zaraz! drzwi mi żebra łamią! nie mogę w boksie pościelić!

- Oj dobra, nie dramatyzuj. tylko przyjechałaś i już tu na mnie z widłami? wstydziłabyś się. Słuchaj mnie lepiej. co z Montaną jest? taka smutna od kilku dni chodzi.

- Nie wiem. naprawdę nie wiem. muszę pomyśleć jak jej pomóc... Maniek! złaź z mojej nogi!

23:35, monetkon
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 30 listopada 2009
manewrujemy!

Ostatkawy weekend spędziłam w siodle. Obijając tyłek przez ponad 5h w siodle każdego z 3 dni, które składały się na kawaleryjskie manewry 10 płk. Przez prawie 120 km podlaskimi wsiami, lasami, rzekami, polami i każdą możliwą nawierzchnią. Poznałam ludzi z pasją, Ułanów i ich (ułańską) fantazję, widziałam iskry, które wylatywały spod podkutych kopyt i przeprawiałam się przez rzekę... zupełnie jak w filmie mamo ;] . Spałam razem ze 'swoją' klaczą w stodole, wyłożyłyśmy się obie na mokrych liściach na zakręcie i przepłaciłam to wszystko strasznym bólem żeber i barku. Nie pamiętam jednak kiedy ostatnio przeżyłam tak wspaniałe dni, widziałam tak cudowne konie i zachwycających ludzi.

To był bardzo intensywny weekend! Dziękuję.

22:18, monetkon
Link Komentarze (1) »
niedziela, 01 listopada 2009
...

Dziś poznałam zupełnie inny Białystok... z końskiego grzbietu młodego konia. Pierwszy raz w życiu jadąc w kulbace. Nie zmniejsza to mojej tęsknoty za Mańkami z Montany, ale jest tak jakby... lepiej...

00:46, monetkon
Link Komentarze (2) »
środa, 28 października 2009
daleko...

Jest tu ciemno, zimno, mokro i do domu daleko... nie ma tutaj Mańków ani Aniołów. Jeden Hubertus nie wynagrodził mi tego, że straszliwie za Wami tęsknię...

Podobno Cedron ma nowy dom. Nie wiem jak pogodził się z tym Maniek, nie wiem kiedy trzeba ściąć Montanie grzywę, nie wiem ile waży teraz Kalipso ani jak z zawieszeniem się Kluski w czasoprzestrzeni... nic nie wiem. taka...zaciemniała jestem.

19:30, monetkon
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 07 września 2009
Zakręt w lewo, zakręt w prawo!

Razem z Asią próbowałyśmy w piątek przekonać Montanę, że na lonży można spacerować w dwie strony. Jednak jak się okazuje piękne zagalopowania, kłus przez koziołki i zwolnienia na głos wychodzą wyśmienicie tylko w jedną stronę... Szukamy więc rozwiązania wspomnianego problemu i snujemy nierozważne plany na temat naszej jeździeckiej przyszłości. Cedronowi rośnie druga głowa, Maniek korzysta z jesiennego słońca wygrzewając się na pastwisku, Kluska trzyma się z  boku, a przedsiębiorcza Kalipso widząc jak pracujemy z Montaną za wczasu rozwala koral, co często kończy się wyplątywaniem jej chudych nóg ze sznurków. Mamy więc 'koral turystyczny' - rozkładany na życzenie ze względu na bezpieczeństwo małego urwisa ;)

15:39, monetkon
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6